Z sekretariatu dobiegły go odgłosy rozmowy. Przyjechali. Wstał. Do pokoju wszedł Simons wraz z T. J. Marquezem i Mervem Staufferem. .

Dziewczyna szarpnęła się w pętach.. - Już panu mówiłam - biuro koordynacyjne.. - Trzymać się! - krzyknął pan Andrews.. Czemu niektórzy z nas, zastanawiał się Castle, niezdolni są kochać sukces, władzę czy niepospolite piękno? Dlatego, że czujemy się ich niewarci, bardziej swojsko nam z porażką? Nie wierzył, że tak jest. Być może ktoś zatroszczył się o odpowiednie proporcje, jak Chrystus, ta legendarna postać, w którą chciał wierzyć. „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście.”* Mimo młodego wieku, ta dziewczynka na sierpniowym pikniku była obciążona swoją nieśmiałością i wstydem. Być może po prostu chciał, żeby poczuła się przez kogoś kochana, więc sam ją pokochał. To nie była litość, nie bardziej niż gdy zakochał się w Sarze, brzemiennej za sprawą innego mężczyzny. Znalazł się tam, by wyrównać proporcje, to wszystko.. Jupe popatrzył na uchylone drzwi..