- W Afryce lubiłem pogrzeby. Tyle tam było muzyki, nawet jeśli jedynymi instrumentami były kuchenne naczynia i puste puszki po sardynkach. Uważali, że śmierć to mimo wszystko dobra zabawa. Kim była ta płacząca dziewczyna? .
Mitch uśmiechnął się dość sztucznie do Tolara.. - Gdzie one są?. Zdecydowano, że nim to nastąpi, do walki skieruje się dużo większy niż zwykle kontyngent wojowników z Ziemi. Po wprowadzeniu do boju tych posiłków przebieg bitwy zaczął się zmieniać, ale przyszłość Tiofy ciągle jeszcze była bardzo niepewna. Zmienność sytuacji bardzo odpowiadała Lalelelang.. - Wstawaj.. - Och, na pewno są pokonani. Nie jestem tylko pewien, czy są pobici.. - Co byłoby dla ciebie niezwykle dogodnym rozwiązaniem całej tej skomplikowanej sprawy, prawda?. Nie pragnął wcale weryfikować swych domysłów. Przed chwilą pojął, że mimowolnie zranił tego pierwszego obcego. Nie uderzył aż tak silnie, żeby zrobić krzywdę, chciał tylko odsunąć jego łapę, a najwyraźniej stało się coś złego.. Zatrzymał się na przedniej krawędzi piramidy i wskazał przed siebie dramatycznym gestem.. W ten sposób Shapieron zetknął się z ludźmi. Tragicznie zdeformowane mutanty, pozostawione przez Ganimedejczyków i toczące nierówną walkę z surowym i nieprzyjaznym środowiskiem, przekształciły się w dumne i buntownicze istoty, które nie tylko przetrwały, ale z pogardą śmiały się z wszelkich przeszkód, jakie świat próbował cisnąć im pod nogi. Układ Słoneczny, niegdyś wyłączne terytorium cywilizacji ganimedejskiej, stał się prawowitą własnością ludzkiej rasy. Tak więc Shapieron jeszcze raz wyruszył w otchłań kosmosu w samotnym poszukiwaniu Gwiazdy Gigantów, przypuszczalnym nowym domu Ganimedejczyków.. - Czy chcesz powiedzieć, że tam nie ma aligatora?.